piątek, 5 czerwca 2015

Tea story

Herbata: Truskawka w szampanie (zielona)

Biorę kubek w rękę, otwieram edytor tekstu i lecę.
Cześć.
Jestem czysta – czy jak kto woli: anita. Może być małą literą, aż tak mi nie zależy. Co tu robię? Piję herbatę. I czytam książki, ale to tak przy okazji.
Ale to właśnie przez tą drugą rzecz postanowiłam wystartować z Tea Story. Bo co jest przyjemniejszego w piciu herbaty i czytaniu książek? No właśnie.
Tea Story powstało… powstaje głównie dlatego, że chcę się wyżyć artystycznie i upuścić emocje towarzyszące mi przy czytaniu niektórych tytułów. I przy okazji powymieniać się opiniami z innymi, przy akompaniamencie moich niezliczonych ilości herbat (których kolekcję wciąż uzupełniam, bo herbaty nigdy za wiele) i playlist podkradanych ze Spotify. No i, oczywiście, powstaje ono też w celu rekomendacji książek. Bądź odstraszenia was od niektórych, za co nie przepraszam.
Co się będzie tu pojawiać? Głównie pozycje, które niedawno przeczytałam, czasem starsze tytuły, o których chcę się wypowiedzieć bądź po które sięgnęłam powtórnie. Może czasem filmy, chociaż pewnie o wiele rzadziej. I wszystko bardzo subiektywne, bo każdy powinien mieć swoje własne zdanie.
A herbatę też wam skomentuję. Jak na przykład tę dzisiejszą – truskawkę w szampanie. Zielona herbata o pięknym, słodkawym aromacie. Smak mniej intensywny niż przy normalnych zielonych, za to z lekką nutką czegoś innego. Na opakowaniu pisali, że to nutka szampana, mam tylko nadzieję, że nie Don Perignon, bo podobno wcale nie tak idealny, jak mówią. W każdym razie – idealna na rozpoczęcie dnia. A w tym wypadku: idealna na rozpoczęcie bloga.
Bo to taka tam, herbaciana historia.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz